Złote Gody w gminie Wieluń. Medalami zostało odznaczonych 39 par (galeria zdjęć)

   Był walc Mendelssohna, łzy wzruszenia, szampan i kwiaty - w Malinowym Dworze w Wieluniu odbyły się się dziś Złote Gody. Medale „Za długoletnie pożycie małżeńskie” przyznane przez prezydenta RP, otrzymało 39 par.

    - 50 lat temu zawarliście związki małżeńskie. Od tego dnia wiedliście wspólne życie pokonując wszelkie trudności jakie postawił przed wami los. Spędzić z kimś połowę wieku, to wyraz najszczerszej miłości. Trzeba takiej miłości, aby pokonać wszelkie trudności mimo różnicy charakterów, różnicy zdań, pasji, marzeń czy oczekiwań. Złote Gody, to wyjątkowa okazja do świętowania, a jubilatom należą się słowa uznania oraz najserdeczniejsze życzenia. Niewiele jest rzeczy tak cennych jak złoto, nic zatem dziwnego, że święto półwiecza szczęśliwego pożycia nazwano właśnie Złotymi Godami.
- tymi słowami zwrócił się do jubilatów Arkadiusz Skupień, naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich i kierownik Urzędu Cywilnego w Wieluniu.

   Burmistrz Wielunia Paweł Okrasa pytał jubilatów - Czym jest miłość? - i odniósł się w swoim wystąpieniu do literatury, muzyki, nauki, Biblii i wreszcie ludzkich uczuć, dzięki którym dwoje wcześniej nieznanych sobie ludzi postanawia spędzić ze sobą całe życie.
    - O miłości powstało bardzo wiele książek, wierszy i mnóstwo obrazów. Filozofowie pisali tomy książek po to, aby zdefiniować pojęcie miłości. Życzę wam, abyście w tej chwili doświadczali tej miłości od swoich dzieci, wnuków i prawnuków i aby ta bliskość, którą dzięki nim osiągacie towarzyszyła wam jeszcze przez długie lata życia - mówił burmistrz Okrasa.

   Na jubileusz przybyło 36 par z Miasta i Gminy Wieluń. Na wspomnienie lat młodości naszym rozmówcom nie raz zakręciła się łza w oku. Wszyscy jednak zgodnie stwierdzili, że potrzeba wiele miłości, wyrozumiałości i zrozumienia, aby przejść razem przez życie.

Irena i Wiesław Dworakowie:
   - Różnie to bywa, życie nie jest usłane samymi różami, choć i w różach są kolce. Były dni pełne radości, szczęśliwe, aby były i pełne troski, smutne. Ale przez te 50 lat dzięki miłości, zrozumieniu i pewnej tolerancji wszystko nas łączyło - mówi pan Wiesław. - Jak się ludzie kochają, to jedno drugiemu musi ustąpić - dodaje pani Irena.
   50 lat temu ślub wzięli Alicja i Ireneusz Belkowie, którzy poznali się w liceum w Krzepicach:
   - Dużo zrozumienia, dużo rozmów i miłości, to jest chyba warunek długiego i szczęśliwego małżeństwa. A życzyć już teraz to trzeba nam zdrowia i dużo spokoju.
- mówi pani Alicja
    - 50 lat trzeba przeżyć razem, razem niepowodzenia likwidować i planować wspólny czas. Poznaliśmy się w Szkole Podstawowej w Swobodzie i od tej pory jesteśmy razem.
- mówi pan Hieronim Grabowski.
   Ewa i Jerzy Trałowie wrócili na jesień życia do Wielunia. Całą młodość i karierę zawodową przeżyli na Śląsku:
   - My oceniamy to życie jako dobre, nie mamy dzieci, ale za to uczyłam w szkole i zawsze miałam bardzo dużo dzieci, zawsze byłam wśród ludzi. Teraz wróciliśmy w rodzinne strony, wywodzimy się z parafii Raczyn, a poznaliśmy się na odpuście w Raczynie. Ja pojechałam na Śląsk za mężem, a teraz razem tutaj wróciliśmy.


Henryka i Józef Pecherz:
   - Małżeństwo jest jak dzień, w jeden świeci słońce i jest piękna pogoda, a w drugim szaleje wiatr, takie życie. Przeżyliśmy te lata w spokoju. Uważam, że nie ma recepty na długie pożycie małżeńskie, każdy musi po swojemu to przeżyć. Bo to jest dwoje ludzi z dwóch różnych rodzin, ma różne przyzwyczajenia. Myśmy się poznali w pracy, mój mąż przyszedł po wojsku do gminy do Pątnowa. Ujęło mnie w nim jego spokój, jego usposobienie, delikatność.

REDAKCJA PORTALU radiozw.com.pl NIE ODPOWIADA
ZA TREŚĆ KOMENTARZY ZAMIESZCZANYCH PRZEZ INTERNAUTÓW

REKLAMA