Stowarzyszenie z Wójcina zwyciężyło w IX Konkursie Kulinarnym w Byczynie

   Stowarzyszenie Gospodyń „Wójcin nad Prosną” z gminy Łubnice jednogłośnie w opinii jury zwyciężyło w IX Konkursie Kulinarnym na Najlepszą Potrawę Domową, który rozegrano wczoraj w Byczynie. Na skwerze przed restauracją „Spichlerz” do rywalizacji stanęło 7 sołectw i stowarzyszeń. Wśród nich znalazły się dwie ekipy reprezentujące Stowarzyszenie na Rzecz Repatriantów, a także Stowarzyszenie „Jasiek” z Jaśkowic, Koło Gospodyń z Miechowej, z Dobiercic, Stowarzyszenie „Wójcin nad Prosną” i Koło Gospodyń z Janówki. W tym roku nie wystartowali obrońcy tytułu, czyli spółdzielnia socjalna „Gród”. Mówi dyrektor Ośrodka Kultury w Byczynie, Iwona Sarnowska:
    - W tym roku wystartowały dwie drużyny ze Stowarzyszenia na Rzecz Repatriantów, które serwują dania z kuchni uzbeckiej i gruzińskiej. Do konkursu miało stanąć 8 drużyn, ale jedna w ostatniej chwili zrezygnowała. Chodzi właśnie o obrońców tytułu sprzed roku. Część z tej grupy wyjechała na spotkanie do Niemiec, a część wyjechała gdzieś w góry na motorach, a część została w Byczynie, ale nie była na tyle odważna, żeby wystartować w konkursie.

   W tym roku po raz pierwszy w konkursie wystartowało Stowarzyszenie „Jasiek” z Jaśkowic i od razu zdobyło nagrodę publiczności oraz nagrodę za najostrzejszą potrawę. Prace kobiet koordynował sołtys, Jacek Ramach:
    - Ja dziś tylko patrzę, czy wszystko się kupy trzyma. Będę próbował na bieżąco. Dzisiaj serwujemy bogracz, pierogi po wileńsku i deser w postaci zapiekanych jabłek.

Przepis na serwowane potrawy zdradziła nam Renata Iskierka:
    - Bogracz to jest zupa na bazie mięsa wieprzowego. Do tego są: papryka konserwowa, pieczarki, ogórki pokrojone i do tego robione z jajek i mąki takie kluseczki. To jest dosyć droga potrawa. A pierożki to są wileńskie. Dlatego wileńskie, bo są z dodatkiem sera żółtego. A pomysł zaczerpnęliśmy w zeszłym roku podczas imprezy „Kresowiacy” w Kluczborku. Tam przepis nam zdradziła przeciwna drużyna i dzisiaj przygotowujemy potrawę według właśnie tego przepisu.

   Po raz pierwszy w konkursie w Byczynie startowali też członkowie Stowarzyszenia Gospodyń „Wójcin nad Prosną”. Tłumaczy Aldona Juszczak:
    - Mieszkańcom Byczyny i okolic zaprezentujemy dzisiaj zupkę z mięsa mielonego, plendze ziemniaczane, kartoflane. My mówimy kartoflane dlatego, że to jest nasz produkt regionalny promowany przez nasze Stowarzyszenie. Na deser serwujemy taką galaretkę i z serkiem, i z borówką. Nie mamy dla niego jakiejś nazwy. Jest to nasza inwencja twórcza. Niech mieszkańcy Byczyny i okolicy zobaczą, że samemu czasem też można z niczego zrobić coś. Jeśli chodzi o upał, to jesteśmy przyzwyczajone do skwaru. Bo jak promujemy nasze plendze, to cały czas stoimy przy piecu. My zresztą jesteśmy też gorące kobietki i gorąco lubimy. Dziś każde miejsce nas usatysfakcjonuje. Ale nie jesteśmy tutaj dla miejsca. Jesteśmy, aby promować nasz produkt regionalny.

Ala Kurovska, która jako repatriantka przyjechała do Polski z Gruzji prezentowała wraz ze swoją ekipą gruzińską kuchnię:
    - My dzisiaj serwujemy taką zupę charczio. Będzie też kurczak zapiekany w specjalnym sosie. Są też zasmażane bakłażany z nadzieniem. A na deser mamy gruziński pelamusz z gruszek i z orzechami. Do tego są pieczarki z serem. Polska kuchnia bardzo różni się od tej gruzińskiej. Gruzińska jest bardzo ostra, a polska o wiele słodsza.

Koło Gospodyń Wiejskich z Dobiercic już kiedyś wygrało w konkursie, a start gospodyń z tej miejscowości nie był pierwszy, tłumaczy Iwona Jurczyk:
    - Udało nam się już zająć pierwsze miejsce. Później byłyśmy w połowie stawki. Mamy jednak doświadczenie, bo już tu kilka lat startujemy. Dzisiaj stawiamy na pierogi z kaszy gryczanej. Chociaż wiemy, że kasza gryczana nie jest aż tak popularnym produktem. Natomiast jest ona smaczna. Dlatego chcemy zaproponować pierogi z kaszą gryczaną. Będzie też zupa porowa, czyli też coś takiego co już gotujemy a jeszcze tego tutaj nie było. Tę zupę się robi z takiego wywaru jak na rosół i osobno podsmażamy na maśle pory. I dopiero zalewamy odcedzonym rosołem. Następnie doprawiamy do smaku śmietaną. Będą też dzisiaj lane kluseczki, czyli znów coś takiego co pokazujemy, że nie robimy, a jednak robimy.

Krystyna Biskup, która jest przewodniczącą KGW w Miechowej podkreśla, że startują w konkursie od początku jego organizacji:
    - Startujemy tu od początku. Dzisiaj mamy domowy żurek. Na deser domowy placek. Ale miechowa jest najbardziej znana z pierogów. Zresztą 17 sierpnia w dniu św. Jacka jest w naszej miejscowości święto pierogów i już teraz serdecznie zapraszam do Miechowej. Start o godz. 15.00.

Elżbieta Wawrzyniak reprezentująca KGW z Janówki tłumaczyła, że gospodynie z tej miejscowości postawiły na kolory lata w kuchni:
    - Prezentujemy dziś puree ziemniaczane w trzech kolorach lata:czerwonym, zielonym i kremowym. Do tego będą roladki drobiowe. Barwnikami są naturalne składniki takie jak szpinak, pomidor, koperek i papryka. U nas jest dużo młodych dziewczyn. Garną się do gotowania. Muszą trafić jakoś do serca mężczyzny, a najlepiej zrobić to przecież przez żołądek. My promujemy żywność naturalną i zdrową, ale jakże smaczną.

   W trakcie konkursu były też konkursy dla publiczności. W jednym z nich bezapelacyjnie najlepsza była Radzisława Barnaś z Roszkowic, która nie dała swoim konkurentkom szans w jak najszybszym obraniu ziemniaków i pokrojeniu ich na frytki:
    - Jak się często robi frytki dzieciom, to jest to łatwe. Jednak sam konkurs sprawił, że byłam poddenerwowana i trochę się obawiałem konkurentek, ale w końcu się udało.

   Szefową drugiej ekipy reprezentującej kuchnię uzbecką ze Stowarzyszenia na Rzecz Repatriantów była Tatiana Karimowa:
    - Na pierwsze danie przygotowaliśmy szurpę. Jest to zupa z wołowiny, papryki, ziemniaków, cieciorki, marchewki i cebuli. To wszystko razem się gotuje 2,5-3 h. Na drugie danie mieliśmy manti, które gotuje się w takim specyficznym garnku. I na deser robiliśmy rogaliki. To jest ciasto ze śmietany, mąki i odrobiny masła. A jako dodatek mieliśmy rodzynki i orzechy włoskie. Bałam się, że zabraknie mi produktów, ale jury to co przygotowałam jadło z takim smakiem i było widać, że są zadowoleni, że ja też się cieszę. Dzisiaj muszę się pochwalić, że ludowy taniec uzbecki zaprezentowała moja wnuczka Tamiła, która ma dziś urodziny. Życzę jej wszystkiego najlepszego, i żeby wyrosła na zdrową i szczęśliwą kobietę. Ona już teraz ma zaproszenie na warsztaty taneczne do Domu Kultury w Byczynie. W Uzbekistanie też trenowała w profesjonalnym zespole. Cieszę się, że przyjechaliśmy do Polanowic. Naprawdę jesteśmy szczęśliwi.

   Wygrało jak wspominaliśmy Stowarzyszenia z Wójcina. Tuż za nim na podium znalazły się dwie ekipy repatriantów. Lepsza jednak okazała się zdaniem jury gruzińska kuchnia. Pozostałe ekipy za udział w konkursie otrzymały w nagrodę po 150 zł. Sędzia główny konkursu, szef kuchni hotelu „Adler” w Byczynie, Ryszard Wartke podkreślał, że zwycięska ekipa najlepiej doprawiła swoje potrawy:
    - Wszystkie potrawy były dobre, ale było trochę było mało przypraw. Zwycięzca z Wójcina wygrał większością serwowanych dań. Dobre też były kuchnia gruzińska i uzbecka. Były inne niż nasze. Jednak zdecydowanie wygrał Wójcin. Rewelacyjna zupa, rewelacyjny napój z mięty, miodu etc. I mieli najlepiej doprawione rzeczy. Inni bardzo bali się tych przypraw. A uzbecka i gruzińska kuchnia została nagrodzona za to, że pokazała, że można jeść bakłażany i oberżyny np. Nie wiem czemu tego ludzie nie jedzą. Nie ma się czego bać. Chciałbym, żeby repatrianci namieszali w naszej kuchni. Taki mały błąd robią ludzie idą do restauracji i zamawiają kotleta. To mogą zrobić w domu. Powinni zamawiać to, czego w domu nie potrafią zrobić. Nasza kuchnia jest tak bogata. Mamy takie coś jak skorżonera, która kiedyś u nas w kuchni była. Nikt tego nie stosuje a to jest korzeń jadalny. Jakby ktoś poczytał stare książki kucharskie z XIX wieku, to jest obłędna burza smaków. My teraz w nowoczesnych kuchniach wracamy się do zasalania mięsa, do konserwacji mięsa bez lodówki. I do tego trzeba wrócić, bo mniej prądu zużyjemy.

Zadowolenia z decyzji jury nie ukrywała Teresa Błaszczyk z Wójcina:
    - Bardzo się cieszymy, chociaż ostatnie dwa dni to była taka nerwówka. Myśmy się tak denerwowały, żeby to wszystko jakoś fajnie wyszło, ale dziękujemy bardzo, że nas docenili. Jeśli chodzi o napój to jego składniki są następujące: mięta, sok wiśniowy, sok z cytryny i musi być schłodzony. Przyjedziemy tu za rok, ale będzie ciężko, bo trzeba poszukać nowych pomysłów.

   Wszystkim uczestnikom gratulujemy i już wyczekujemy X jubileuszowej edycji Konkursu Kulinarnego na Najlepszą Potrawę Domową w Byczynie.

Posłuchaj relacji z konkursu w Byczynie:



REDAKCJA PORTALU radiozw.com.pl NIE ODPOWIADA
ZA TREŚĆ KOMENTARZY ZAMIESZCZANYCH PRZEZ INTERNAUTÓW

REKLAMA